Cześć,

nie miałem pojęcia, że pisanie może wymagać takiego poświęcenia. Od ponad 2 miesięcy trenuję szlaczki. Na początku ryczałem i potwornie się denerwowałem. Dodatkowo, mój brat ciągle sobie ze mnie żartował i podśmiewał się – mama mówiła, że sam nie pamięta, jak „szlaczkował”, a i tak na niewiele mu się to zdało, bo bazgrze „jak kura pazurem”. Mama, jak zagląda do jego zeszytu, zawsze się dziwi, że jego nauczyciele radzą sobie z odczytaniem takiego pisma klinowego.


Moje treningi przynoszą jednak pozytywne rezultaty – Pani mówi, że piszę coraz ładniej i szybciej i dostałem nawet 5 z pisania! Jak poprawiłem się z pisania doszło czytanie…oj na początku było ciężko, ale po kilku tygodniach potrafię nawet przeczytać menu w restauracji!

Świetnie radzę sobie z pompą insulinową i generalnie obsługą cukrzycy. Mama jeszcze na chwilkę wpada na obiady, ale ja i tak doskonale wiem co mam robić. Ustabilizowały mi się cukry, choć oczywiście zdarzają się wyskoki – najtrudniej zawsze obstawić pierogi z serem i naleśniki. Dajemy jakoś radę – po takim jedzeniu trzeba się często mierzyć – ja na szczęście mam glukometr Libre i mogę się skanować co chwilę. Ważne jest tylko, abym o tym pamiętał.

Tomek


Leave a Reply