Cześć,

dawno nie pisałem, bo zaraz po ślubowaniu się rozchorowałem. Niby nic, a miałem cały czas temperaturę i cukry wyższe niż zazwyczaj. W takich sytuacjach rodzice zawsze ustawiają mi nieco wyższą bazę (130-150 proc.) w pompie insulinowej. Niestety i tak nie było łatwo i musiałem mierzyć cukier znacznie częściej i w razie czego brać korekty z insuliny.

Podczas przeziębienia bardzo stęskniłem się za szkołą – moimi kolegami, Panią i obiadami. Na szczęście na Helloween byłem już zdrowy. Nie było żadnego balu i byłem trochę rozczarowany, choć niektóre dzieciaki ze starszych klas przebrały się w tym dniu.

Zaraz po Wszystkich Świętych Pani zadała nam wiersz na pamięć. Nie wiem teraz dlaczego, ale strasznie mnie to zdenerwowało – i znowu, tak jak podczas przeziębienia, skoczył mi cukier i bardzo się popłakałem. Mama była trochę zła i powiedziała, że ostatnio zbyt często ryczę z byle powodu. Ale jak tu żyć, jak trzeba się wierszy uczyć. Na pamięć!

W piątek jednak okazało się, że Pani nam jeszcze nie daje tych wierszy. Rozda je dopiero w przyszłym tygodniu. Huuurrrrra…mam wolny weekend. No nie zupełnie, bo muszę ćwiczyć szlaczki, ale o tym w następnym wpisie.

Tomek


Leave a Reply